Chorwacja cz.1 #VIDEO

16:37

Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejny post z serii #PODRÓŻE i podzielę się z Wami krótką relacją z naszego tygodniowego, majówkowego wyjazdu do Chorwacji. 

Na wstępie oczywiście zapraszam do obejrzenia filmiku, a bardziej zainteresowane osoby zachęcam do przeczytania całej notki.





Cały nasz wyjazd postanowiliśmy podzielić na trzy części. Wyznacznikiem tego podziału były miejscowości, które udało nam się odwiedzić. Ale zacznijmy od samego początku.

W czwartkowy wieczór ( 28.04.17) załadowaliśmy do samochodu wszystkie walizki i o 1 w nocy (29.04) ruszyliśmy w 20 godzinną podróż do Chorwacji. A dokładnie do miejscowości Brajdić Selo.
Jechaliśmy samochodem, zmieniając się co jakiś czas. Głównie, gdy osoba prowadząca poczuła zmęczenie.
Po przejechaniu prawie 1050 km, w sobotę, późnym popołudniem dotarliśmy na miejsce. Szczerze powiem, że byliśmy dość zmęczeni podróżą, więc resztę dnia spędziliśmy na odpoczynku.

Nasz widok z okna ! 

Niedziela była dniem przeznaczony na odwiedzenie Jezior Plitwickich. Nie śpieszyliśmy się zbytnio ( co później okazało się naszym błędem) i na miejsce dojechaliśmy około 12 godziny. Kolejka do kas była ogromna ( co najmniej na 2 h czekania ), więc postanowiliśmy nie marnować czasu i zmienić nasz plan zwiedzania. Od razu ruszyliśmy  w stronę Jaskiń Baricia, które mieliśmy w planie zobaczyć w poniedziałek.

Bardzo polecamy to miejsce. Jaskinia robi ogromne wrażenie. Zwiedza się z przewodnikiem, który świetnie opowiada historię tego miejsca. Dodatkowo można spotkać tam masę nietoperzy. Dowiedzieliśmy się , że w jaskini tej mieszkali ludzie z epoki kamienia łupanego. Pozwoliły to stwierdzić liczne badania przeprowadzane co kilka lat, znalezione ciuchy, szkielety, jak i rzeczy codziennego użytku.
W jaskini co kilka kroków są reflektory, które umożliwiają zwiedzanie tego miejsca. Gdy doszliśmy do ostatniego puntu zwiedzania, przewodnik po wcześniejszym uprzedzeniu zgasił wszystkie światła. Zapadła ciemność i głucha cisza. Nic nie było widać, żadnych konturów, został nam całkowicie odcięty zmysł wzroku. Po chwili jakieś dziecko zaczęło płakać i znowu zostały zapalone światła. Było to trochę straszne, ale bardzo ciekawe doświadczenie.
Nie będę wchodzić w większe szczegóły, by nie psuć frajdy osobom, które chciałby odwiedzić to miejsce.



Samo zwiedzanie zajęło nam godzinę. Następnie pojechaliśmy do pobliskiej miejscowości Slunj, które udało nam się troszkę poznać i przy okazji zobaczyć znajdujące się tam piękne krajobrazy.





I tym akcentem zakończyliśmy pierwszy dzień naszego zwiedzania.

W poniedziałek, tym razem z samego rana ruszyliśmy do Parku Narodowego Jezior Plitwickich. Na miejscu byliśmy troszkę po 8 i każdemu zwiedzającemu polecam wybrać się tam o tej godzinie. Weszliśmy od razu, bez czekania w kolejce, ponieważ jej nie było.
Wybraliśmy 4-5 godzinny szlak. Z przerwami na jedzenie i zrobienie zdjęć zwiedzanie zajęło nam około 6 h. To co można tam zobaczyć, nie da się opisać- piękne wodospady, czysta, przejrzysta woda. Na filmiku i zdjęciach możecie zobaczyć cząstkę Jezior Plitwickich, ale to jest tak na prawde NIC. Ja osobiście byłam tam drugi raz i uważam, że warto jeszcze kiedyś odwiedzić to miejsce. Chociażby dlatego, że jest kilka szlaków i dopóki nie przejdziesz najdłuższego to zawsze masz szanse być zaskoczona/ny nowymi widokami.



 Zwróćcie uwagę na tą tęcze ! Słońce pada pod odpowiednim kątem tylko rano !


Następnie późnym popołudniem, zapakowaliśmy się do samochódu i ruszyliśmy do kolejnej lokalizacji.

Jeziora Plitwickie ⇒ Zadar


Ciąg dalszy naszej podróży opiszę w kolejnych notkach, którym również będzie towarzyszył filmik.



3 komentarze

  1. Ale super wyjazd! Super,ze macie taka wspaniala pamiatka w postaci tego filmiku! Ile butow w tej walizce haha! Super weeknd majowy!:))
    http://wiktoria-kozlowicz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że robicie to z pasją:) zdjęcia genialne!! Czekam na kolejny wpis. Pozdrawiam serdecznie!!! ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, ze robicie to z pasją!:) zdjecia-genialne! Czekam na kolejny wpis:)

    OdpowiedzUsuń


Kontakt

kornblog@vp.pl